Gmach poczty w Ciechocinku jest atrakcyjny przede wszystkim dlatego, że nie powstał jako „zwykły urząd”, tylko jako świadomie zaprojektowana, nowoczesna wizytówka uzdrowiska z połowy lat 30. XX wieku. Autorami projektu byli Romuald Gutt (1888–1974) oraz Józef Jankowski (1882–1944) – duet, który w tamtym czasie należał do ścisłej czołówki polskiej architektury modernistycznej i blisko ze sobą współpracował. W bazie SARP budynek figuruje jako realizacja ukończona w 1936 roku, przy czym sam projekt datowany jest wcześniej, na 1932.
To, co warto podkreślić od razu, to sposób „osadzenia” budynku. W branżowej publikacji z 1937 roku (gdzie obiekt został szeroko pokazany) opisano, że gmach usytuowano przy Placu Gdańskim, w sąsiedztwie zieleni i w pobliżu parku zdrojowego. Taki, ogrodowy kontekst miał bezpośredni wpływ na formę: architekci świadomie zrezygnowali z jednej, ciężkiej bryły i zaprojektowali obiekt jako kompozycję rozczłonkowaną, która lepiej „układa się” w przestrzeni uzdrowiskowego centrum.
Gdzie znajduje się poczta w Ciechocinku?
Kluczowy detal projektu to właśnie to rozczłonkowanie, bo ono nie jest dekoracją, tylko zapisem funkcji. W opisie z epoki wskazano trzy zasadnicze części: właściwy urząd, mieszkania dla pracowników oraz budynek gospodarczy z garażami. Co więcej, rozwiązano to bardzo nowocześnie: część mieszkalna na poziomie parteru nie łączy się bezpośrednio z urzędem (przestrzeń „rozrywa” wydłużoną zabudowę), dzięki czemu od ulicy powstaje wgląd w głąb działki i jej bardziej ogrodowy charakter, a prywatność mieszkań nie miesza się z ruchem petentów.
To, co warto podkreślić od razu, to sposób „osadzenia” budynku. W branżowej publikacji z 1937 roku (gdzie obiekt został szeroko pokazany) opisano, że gmach usytuowano przy Placu Gdańskim, w sąsiedztwie zieleni i w pobliżu parku zdrojowego. Taki, ogrodowy kontekst miał bezpośredni wpływ na formę: architekci świadomie zrezygnowali z jednej, ciężkiej bryły i zaprojektowali obiekt jako kompozycję rozczłonkowaną, która lepiej „układa się” w przestrzeni uzdrowiskowego centrum.
Kluczowy detal projektu to właśnie to rozczłonkowanie, bo ono nie jest dekoracją, tylko zapisem funkcji. W opisie z epoki wskazano trzy zasadnicze części: właściwy urząd, mieszkania dla pracowników oraz budynek gospodarczy z garażami. Co więcej, rozwiązano to bardzo nowocześnie: część mieszkalna na poziomie parteru nie łączy się bezpośrednio z urzędem (przestrzeń „rozrywa” wydłużoną zabudowę), dzięki czemu od ulicy powstaje wgląd w głąb działki i jej bardziej ogrodowy charakter, a prywatność mieszkań nie miesza się z ruchem petentów.
Najbardziej rozpoznawalnym, „fotogenicznym” akcentem architektonicznym jest mocno wysunięte żelbetowe zadaszenie wejścia głównego. Źródła z lat 30. podkreślają, że przy korzystnym usytuowaniu względem słońca wejście miało stanowić najmocniejszy akcent plastyczny fasady, a prowadziło do przeszklonego hallu. W praktyce to właśnie ten detal buduje modernistyczny charakter budynku: prosta geometria, konstrukcyjna szczerość i wyraźnie zaznaczona strefa wejściowa bez historyzujących ozdobników.
Ciekawy jest też „mikroprogram” parteru, bo pokazuje, jak nowoczesny miał być urząd publiczny w II RP. Opis z 1937 roku mówi o hallu, który równocześnie pełnił rolę kiosku „Ruchu” dostępnego również z zewnątrz, a westybul dzielono na strefę czynną całą dobę (telegraf i telefon) oraz część listowo-paczkową działającą w określonych godzinach. Zwracano uwagę nawet na rozwiązania bezpieczeństwa i organizacji obsługi: duże okno żelazno-drewniane, gdzie element żelazny spełniał rolę ochronną, czytelny układ lady i zaplecza, a także osobne wejście dla personelu w sąsiedztwie wjazdu na podwórze (z garażem rowerowym).
Jeśli patrzeć na detale wnętrza „okiem architektonicznym”, najważniejszym pojęciem jest przestrzenność i przezroczystość. Wprost zapisano, że efekt osiągnięto przez unikanie pełnych ścian wewnętrznych, zastosowanie słupów konstrukcyjnych oraz przegród szklanych. To bardzo charakterystyczne dla modernizmu myślenie o instytucji: ma być jasno, logicznie, możliwie otwarcie, bez niepotrzebnych barier.
Na poziomie materiałów i techniki budowlanej gmach jest równie interesujący. W tekście z 1937 roku podano kubaturę około 6000 m³ oraz opisano konstrukcję mieszaną: ściany murowane z cegły, słupy żelbetowe, stropy żelbetowe (w części urzędowej określone jako skrzynkowe), a w budynku mieszkalnym stropy Kleina; dachy także wykonywano w żelbecie, a elewacje licowano klinkierem w kolorze różowo-szarym. Wnętrza wykańczano w ówczesnym, „urzędowym” standardzie: terrakota i lastryko, tonacje szaro-czarne, bez przesadnej dekoracyjności.
Warto zwrócić uwagę również na detal, który dziś kojarzy się z przedwojenną kulturą projektowania gmachów publicznych: nad wejściem, na narożniku, miał znajdować się zegar wmurowany w ścianę. To element mały, ale symboliczny – podkreślający rangę instytucji i porządek dnia w uzdrowisku.
Dla porządku praktycznego: obiekt znajduje się przy Placu Gdańskim i nadal pełni funkcję poczty, więc najłatwiej potraktować go jako przystanek podczas spaceru po centrum. Z zewnątrz można go oglądać o każdej porze, a jeśli wejdziesz do środka w godzinach pracy placówki, tym bardziej zrozumiesz, dlaczego w opisie z epoki tak mocno akcentowano światło, „przezroczystość” i nowoczesną organizację obsługi.
dostępność
Obiekt dostępny w godzinach pracy.
Koszt wstępu
Nie ma opłat za wstęp
Adres atrakcji
Plac Gdański 1, Ciechocinek